Overblog Suivre ce blog
Editer l'article Administration Créer mon blog
Chroniques au Val

Chroniques au Val

Ligericus sum, nil Ligeris a me alienum puto.

WARSZAWSKA SYRENKA

Le Festival de Loire dans le rétroviseur.

WARSZAWSKA SYRENKA


Zeby lepiej zyc, zyjmy w ukryciu.


W dawnych czasach magiczne stworzenia akceptowaly ludzkie towarzystwo.  Niewiarygodnosc i kartezjanizm nie wyrzadzily jeszcze szkod wsrod mezczyzn i kobiet zamieszkujacych ta planete, ich oczy i serca byly gotowe na widzenie i wierzenie w to, co dzisiaj jest zupelnie niedopuszczalne. Ale wraz z przyjsciem "postepu" przyszla obca idea, ktora zamyka okno na fantastyczny swiat. Zapomnijcie o Waszych sadach, pewnikach i dajcie sie poniesc tej historii, ktora pochodzi z Polski.


Byla sobie mala syrenka, ktora nazwiemy, dla ulatwienia lektury, Izabela, i ktora uwazala ze slona woda szkodzi jej skorze. Pewnego razu opuscila plotkarki, ktore panoszyly sie w baltyckich portach i poplynela po przygode wzdluz zatoki, nad ktora wzniesie sie potem miasto Gdansk. Tam byla rzeka, ktora wplywa do morza. Syrenka powiedziala sobie, ze warto przezyc przygode, mimo ostrzezen swoich krewnych na temat niebezpieczenstw slodkiej wody.


Plynela wzdluz biegu rzeki, ktora ludzie nazwali Wisla. Im dalej plynela tym lepiej sie czula. byla pewna, ze to jest jej domena. Zdecydowala sie tu zamieszkac. Musiala tylko znalezc jakis port, jakas przystan, ktora pozwolilaby jej zmienic swoje zycie i zabezpieczyc sie przed ewentualnymi intruzami. Znalazla wtryta szczeline w skale. Byla pewna, ze w tym miejscu, ci ktorzy stoja na nogach, przestana ja scigac. Wiedziala, ze powinna byc ostrozna wobec tych stworzen, o ktorych nic nie wiedziala. Przyjaciolki syrenki byly bardzo przezorne jesli chodzi o zaufanie tym dziwnym stworzeniom, ale ona umierala z ciekawosci i chciala koniecznie ich poznac.


 Izabela nie byla zbyt bojaca, posiadala ducha przygody, bardzo roznila sie wiec od wszystkich syrenek, ktore chowaly sie w glebinach Atlantyku, no moze z wyjatkiem jednej ktora zdecydowla sie zamieszkac w Roterdamie. Doplynela do jednej z plaz o mialkim piasku, by tam sobie odpoczac po dlugiej podrozy. Oczarowana pieknem tego miejsca, postanowila zostac tu definitywnie, a potem to miejsce stalo sie Starym Miastem w Warszawie.


Miejsce to obfitowal o w ryby, wiec rybacy zarzucali tam sieci, zeby zywic ich rodziny i utrzymywali handel wzdluz tego dzikiego wybrzeza. Wyplywali na przychowkach, tych lodziach o plaskim dnie, ktore plynely dzieki kwadratowym zaglom i wioslom. Byla to bardzo trudna praca, na tym brzegu ktory zmienial sie codziennie, poniewaz wysepki i gory piasku przemieszczaly sie jak na naszej Loarze.


Rybacy patrzyli nieprzyjaznie na te nieznajoma, ktora macila ich wody. Rzecz stala sie jeszcze trudniejsza,kiedy rybacy odkryli ze syrenka przecina sieci i uwalnia swoje przyjaciolki rybki.Rzeczywiscie nie zostala dobrze przyjeta. Ich relacje staly sie dramatyczne, na szczescie syrenka minmo tego, ze byla dziwna, byla jednak kobieta i potrafila ulagodzic rybakow, twardych ale o dobrych sercach.


Kiedy zrozumiala, ze narobila szkody swoim sasiadom, zaczela nucic tak melodyjna piosenka, ze ten kto ja uslyszal byl pod jej urokiem. Wiadomo, ze spiew syren perturbuje wszystkich rybakow na calym swiecie. Nasi polscy przyjaciele nie mogli uchylic sie od tej reguly. Szybko ich zlosc opadla, zakceptowali zle stronyn obecnosci syrenki i przychodzili co wieczor nad brzeg rzeki marzyc sluchajac jej spiewu.


Wszystko to moglo trwac, zanim zauwazyl to ktos spoza rybakow, ale ich zony zastanawialy sie dlaczego ich mezowie wracaja do domu tak pozno wieczorem. Chodzily sluchy, ze podobno kazdego wieczora jakis rybak zostawal na brzegu cala noc i wracal do domu o swicie z usmiechem na twarzy, z pewnoscia byla to zasluga Izabeli.


Niestety, to co mialo byc zacjowane w tajemnicy, doszlo do sluchu pewnego bogatego kupca, wielkiego negocjatora zboza, ktory zyl z handlu i transportu zboza na Wisle (spichrze warszawskie sa znane i mozna je zwiedzac jeszcze dzisiaj). Byl to kupiec bardzo solidny, zawsze szukal profitow i to nigdy nie przestalo cechowac jego osobowosci. Dowiedzial sie o tym cos sie dzialo na brzegu rzeki, chcial sie sam przekonac czy to prawda i poszdl szukac syrenki. Tak jak wszyscy pozostali byl pod wplywem  uroku tej przepieknej melodii, a jako dobry kupiec liczyl juz zyski jakie mogl uzyskac wykorzystujac ten spiew w celach rozrywkowych. Skorzystal z chwili odplyniecia rybakow i wraz z pomoca kilku dobrze oplaconych kompanow, uprowadzil nieszczesliwa Izabele.


Kiedy marynarze powrocili na brzeg nikt nie umilal juz spiewem pracy przy porzadkowaniu sieci. Domyslili sie, ze cos sie stalo, ale nie wiedzieli gdzie jest Syrenka. Tego wieczora smutek i lamentacja ogarnely domy rybakow. Nasza Izabela plakala rzewymi lzami, zamknieta w baraku na uboczu miasta, gdzie zamknal ja kupiec.


Tak bardzo szlochala, ze najmlodszy z Rybakow, Lech, uslyszal je placz podczas kiedy spedzal noc na brzegu Wisly w poszukowaniu jakiegos znaku. Poszedl na miejsce i odnalazl Izabele, ale sam nie mogl jej uwolnic, bo barak byl strzezony przez ludzi kupca, ktorzy dali sie mu przekupic. Trzeba bylo dzialac, ale Lech sam nie mogl temu podolac.


Poszedl wiec do swoich kompanow, wytlumaczyl im cala historie i wspolnie postanowili zaprzestac pracy i uwolinic warszawska syrenke Izabele. Wyprawa sie udala, a ludzie kupca i on sam dostali taka nauczke, ze zbiegl gdzies by dobrze sie schowac w regionie.


Ach, gdybyscie wiedzieli jak plakala ze szczescia syrenka, jaka byla szczesliwa ze swojego powrotu nad Wisle. A bylo to w sam czas, poniewaz jej skora zaczela juz wysychac, do tego stopnia ze zagrazalo to jej zyciu. Rybacy ocalili jej zycie, podziekowala kazdemu z osobna calusem i potem rzucila sie w ramiona Lecha, swojego wybawcy.


Syrenka podziekowala Rybakom, a nawet wiecej, obiecala im, ze bedzie zawsze u ich boku w razie niebezpieczenstwa, zawsze kiedy beda potrzebowali jej pomocy. Wyznala im tez, ze zrozumiala nauczke, ze zostanie w glebinach rzeki, by nie prowokowac nowego nieszczescia. Rybacy zalowali, ze nie beda widywac syrenki, ale wiedzieli, ze to jest madra decyzja.


Nie byli tez zaskoczeni widzac, ze syrenka zatonela w glebinach trzymajac za reke Lecha, ktorego nikt wiecej potem nie widzial. Ale o tym nikt wam wiecej nie powie. Legendy lubia miec swoje idealne bohaterki. Izabela lubila mezczyzn, ale nie bedziemy jej robic z tego powodu wymowek.
Pomnik warszawskiej syrenki do dzisiaj dumnie stoi w miescie - syrenka trzymajaca w reku ogromny miecz,  do obrony miasta przed nieprzyjaciolmi, stal sie symbolem miasta. W Wisle czasami pluskaja sie dziwnie kobieta i mezczyzna, jest to Izabela i Lech. Nie trzeba im przeszkadzac.


Oto historia, ktora opowiedzial mi pewien polski marynarz, ktory wyplynal statkiem z Wisly, przez kanaly Europy, zeby udac sie na Festiwal Loary. W podziekowaniu za ta wspaniala ofiare ostrzeglem go, ze w naszym miescie rowniez znajduja sie dziwne osoby, ktore porwaly syrenke. Czesto przesladuja swoich odpowiednikow na przystani. Zeglarz mi podziekowal i poradzil Izabeli powrocic do Wisly. Cieply spiew nie lubi zimnej wody, ale syrenka musi pozostac na dnie wody.
Pablo Neruda napisal dwanascie wierszy zainspirowanych ta legenda. Oto jeden z nich, ktory moim zdaniem jest dobrym zakonczeniem. Mozecie wierzyc w te historie, jest ona czescia polskiej duszy. Nasi goscie, ktorzy przybyli z daleka, beda Wam wdzieczni.


====== zobacz wiersz "Syrena" Pablo Neruda

 

WARSZAWSKA SYRENKA

Partager cet article

Repost 0
Pour être informé des derniers articles, inscrivez vous :

Commenter cet article

mobal 04/10/2015 15:42

excellent article , avec de très légères longueurs de style ... Nous attendons avec impatience la version française.

C'est Nabum 04/10/2015 19:49

Mobal

Contrairement au style qui a pris quelques longueurs, la versin française avait pris de l'avance .... La Sirène de la Vistule